Kanał Rss
Content
„Misery” – Stephen King
11 sierpnia 2017

Kolekcja-Mistrza-Grozy-tom-1-Misery-okładka_bfptcn-e1502465354669Stephen King wśród czytelników wzbudza skrajne uczucia – jedni go uwielbiają, innych denerwuje, ale raczej nikomu nie pozostaje obojętny. Pozycja, którą udało mu się zdobyć – mistrza horrorów i jednego z najbardziej poczytnych pisarzy na świecie, z którego dorobku chętnie korzystają filmowcy, przenosząc kolejne jego utwory na ekrany kin – wskazuje, że fanów jest jednak zdecydowanie więcej. Ma to swoje uzasadnienie, o czym można przekonać się chociażby za sprawą thrillera psychologicznego „Misery”, wydanego niedawno w cyklu „Kolekcja Mistrza Grozy”.

Seria ma taki tytuł nie bez przyczyny – King zna się na budowaniu napięcia jak mało kto. W „Misery” od początku zostajemy wrzuceni w środek historii, nie wiedząc najpierw o co w ogóle w niej chodzi. Jest to zabieg bardzo przemyślany – nie mamy tu wszechwiedzącego narratora, który wyjaśniłby nam położenie, zamiast tego od pierwszych stron wchodzimy w świadomość głównego bohatera Paula Sheldona i rzeczywistość rozjaśnia się nam powoli, tak samo jak jemu. Dzięki temu utożsamiamy się z nim i przeżywamy tę historię tak, jak by była naszym udziałem.

Wkrótce dowiadujemy się, że Sheldon, który jest poczytnym autorem cyklu romansów o Misery Chastain, został ofiarą wypadku i trafia pod opiekę Annie Wilkes, byłej pielęgniarki, wielbicielki jego cyklu. Paraliż nóg sprawia, że tak naprawdę jest na jej łasce, co robi się niebezpieczne, gdy okazuje się, że kobieta nie jest okazem zdrowia psychicznego, a do tego jest w trakcie czytania ostatniej książki cyklu o Misery, w której Paul postanowił uśmiercić swoją bohaterkę…

To ciekawe podejście do tematu, bo dla wielu bycie pisarzem to życiowe marzenie – splendor, sława i blichtr, King pokazuje jednak, że może to mieć także ciemne strony, a któż miałby to wiedzieć lepiej niż on? „Uważaj o czym marzysz, bo może się spełnić” – mówi stare przysłowie.

King umiejętnie tworzy portrety psychologiczne Paula i Annie, buduje napięcie ich kolejnymi rozmowami i z wolna podgrzewa atmosferę, aż do finału. Fakt, że prawie przez całą książkę akcja dzieje się w jednym miejscu, są tylko oni dwoje i ciasny pokój, tworzy niesamowity klimat osaczenia i beznadziei położenia głównego bohatera. Jednocześnie czytając „Misery” możemy poczuć jakbyśmy sami byli w tym pokoju i przeżywali horror razem z Paulem, zastanawiając się jak go zakończyć. Przerażająca postać pielęgniarki jest z jednej strony jak przypływ przykrywający pale symbolizujące ból, z drugiej zaś sama ten ból bezlitośnie zadaje.

Jest to jedna z wielu powieści Kinga, która trafia w gusta licznych czytelników. Warto się z nią zapoznać, a cykl „Kolekcja Mistrza Grozy” jest do tego świetną okazją. Ostatni tytuł serii – „Łowca snów cz. 2” ukazał się 9 sierpnia, kolejna pozycja – „Buick 8” trafi do sprzedaży 23 sierpnia. Więcej informacji na temat serii tutaj.

Reklama
Newsletter
Chcesz być na bieżąco?

E-prenumeratę wysyłamy z: