Kanał Rss
Content
Oczekiwania vs rzeczywistość
20 sierpnia 2019

meeting-2284501_640Miał być subtelny, nowoczesny kształt, a zamiast tego wyszła toporna i ciężka bryła. Tak przedstawia się rzeczywistość nowego dworca autobusowego w Katowicach. Wizualizacje znacznie odbiegają od wybudowanej już konstrukcji, co spowodowało falę szyderstw w internecie. To jednak nie pierwszy raz, gdy oczekiwania przerosły finalny kształt inwestycji. Co jednak na to wykonawca oraz urząd miejski?

W marcu 2018 ruszyła budowa centrum przesiadkowego „Sądowa” przy wjeździe do centrum Katowic. Co istotne, węzeł ten ma być jednocześnie nowym dworcem autobusowym miasta. Jak zaznaczał wtedy Marcin Krupa, prezydent Katowic: „miasto Katowice dokłada wszelkich starań, aby stworzyć alternatywę dla pasażerów oraz przewoźników obecnie korzystających z prywatnego dworca przy ulicy Piotra Skargi – stąd inwestycja w węzeł przesiadkowy Sądowa. Będzie on dedykowany przewoźnikom obsługującym kursy dalekobieżne (krajowe i międzynarodowe). Węzeł będzie umożliwiał swobodne przesiadki z autobusów komunikacji miejskiej na autobusy dalekobieżne”.

Mieszkańcy z uwagą śledzą budowę centrum, gdyż obecny dworzec przy ul. Skargi – zalany betonem plac z blaszakiem pośrodku – woła o pomstę do nieba. Tym samym, nowa inwestycja wzbudza wiele emocji. I to właśnie internauci dostrzegli znacznie różnice pomiędzy projektem udostępnionym przez Urząd Miasta, a wybudowaną konstrukcją. Na udostępnionych zdjęciach budowy widać wyraźnie inny kształt niż ten z wizualizacji. Krzywizny są znacznie wyraźniejsze, a tafle szkła na dachu większe. Inne są również podpory dachu. Co więcej, zwizualizowany budynek dworca ma o jedną kondygnację więcej, niż ten budowany. Sprawą zainteresowało się środowisko architektów, w tym portal WhiteMad. Autorzy materiału tak oceniają nową inwestycję: „zamiast subtelnego, nowoczesnego kształtu, zadaszenie stało się dziwnie kanciaste, co sprawia, że wiata wydaje się być toporna i ciężka. Straciła również swoje „czoło”, które na wizualizacjach w delikatny sposób zwężało się ku ziemi, nadając całej bryle lekkości. Obecnie jest ono ścięte i pełne załamań, którym daleko do nowoczesnych, organicznych kształtów. Kolejną zmianą jest samo zadaszenie. W wizualizacji planowano stworzyć długie, kilkumetrowe przeszklenia, które w rezultacie okazały się pojedynczymi świetlikami wmontowanymi w blaszany dach”. Wcześniej udostępnione zdjęcie z drona oraz wspomniany artykuł wywołały falę prześmiewczych komentarzy: „prawie nie widać różnicy, panie majster!”, „Katowice, miasto wizualizacji” czy „gdy fantazje architekta spotkają się z możliwościami finansowymi wykonawcy”.

Jak natomiast tłumaczy się wykonawca, czyli firma Budimex oraz urząd miasta? Można by rzec, że zarówno wykonawca jak i urząd, przyjęli podobną strategię obrony, czyli zmiany podczas procesu projektowania. Michał Wrzosek, rzecznik Budimex S.A. stwierdził, że pojawiające się informacje w internecie są z pogranicza fake newsa. Po czym dodaje: „wizualizacja pokazana w informacji pochodzi ze wstępnej wersji projektu tej inwestycji, która została potem przez inwestora oraz przez działającego na jego rzecz projektanta wielokrotnie zmieniana jeszcze przed rozpoczęciem prac budowlanych. Obrazek z wizualizacji nie stanowi żadnego obowiązującego na żadnym etapie prowadzenia inwestycji projektu budowlanego. Proszę mi wierzyć, że obiekty realizowane przez Budimex wyglądają zawsze lepiej niż na obowiązujacych wizualizacjach, rzadko kiedy odwrotnie”. Co ciekawe, jeszcze w czerwcu publikowane były zdjęcia z budowy, obok której znajdował się wielki billboard promujący nowy dworzec. Na reklamie znajdowało się… zdjęcie z wizualizacji. Wychodzi na to, że nieaktualne. Ewa Lipka, rzeczniczka Urzędu Miasta w podobny sposób tłumaczy rozbieżności między projektem a rzeczywistością, zaznaczając jednak, że „kształt dachu wiaty peronowej, jak i ilość przeszkleń, jest zgodna z projektem i pozwoleniem na budowę”. Lipka zaznacza, że ostateczna forma budynku została zaakceptowana przed uzyskaniem pozwolenia na budowę.

Bez względu na wszystkie tłumaczenia, niesmak i rozczarowanie pozostaje, tym bardziej, że planowany koniec tej wycenianej na 60 mln złotych inwestycji przypada na grudzień tego roku.

Rafał Sobczak

Reklama
Newsletter
Chcesz być na bieżąco?

E-prenumeratę wysyłamy z: