Kanał Rss
Content
Zagorzały spór o „koszmarek”
7 października 2019

fruit-428057_640Katowice chcą zlikwidować lub radykalnie zmniejszyć szpetne targowisko na Placu Synagogi, które z powodzeniem działa od wielu lat. Właściciel działki protestuje i oskarża urzędników o wspieranie galerii handlowych. Miasto ma jednak swoje argumenty. Kto w sporze ma rację?

W ścisłym centrum miasta znajduje się jedna z najgorszych wizytówek Katowic. Codziennie wzbudza dość jednoznaczne uczucia wśród wielu mieszkańców, którzy dzień w dzień przemierzają miasto, korzystając z autobusów czy pociągów zlokalizowanych w pobliżu targowiska. Mowa tu oczywiście o katowickim „koszmarku”, czyli targowisku na Placu Synagogi. Handel odbywa się tu w namiotach i co ciekawe, cieszy się mimo wszystko sporą popularnością, gdyż w tygodniu odwiedzają go tłumy ludzi. Wieczorami i w weekendy pozostaje jedynie uklepana ziemia i stosy śmieci.

Właścicielem działki jest Adam Grządziel, który zakupił teren wiele lat temu. Korzystając z okazji, gdy kilka lat temu z estakady prowadzącej do katowickiego dworca PKP, przegoniono handlarzy, zaproponował im właśnie to miejsce. I tak od kilku lat, targowisko działa z powodzeniem. Jego temat poruszany był niejednokrotnie, jednak urzędnicy rozkładali ręce, tłumacząc się tym, iż działka ta jest prywatna. Zaprzepaszczono również okazję na zmianę, gdy przebudowywano Supersam w galerię handlową. Przy tej okazji zainwestowano również w remont ulicy Stawowej, znajdującej się między Placem Synagogi i Liceum im. Adama Mickiewicza. Przy okazji metamorfozę przeszły także ulice Miskiewicza i Skargi. Jednak plac pozostał w stanie nienaruszonym.

Spór między Grządzielem a prezydentem miasta, Marcinem Krupą oraz jego podwładnymi tlił się od lat, by obecnie rozgorzeć na dobre. Miasto chce by targowisko zniknęło. I proponuje zmianę planu zagospodarowania przestrzennego i przebudowę ul. Mickiewicza. Prawo pozwala bowiem na odebranie, za odszkodowaniem, ziemi pod drogę. Sam właściciel ma świadomość, że miejsce to, delikatnie mówiąc, wygląda źle. Jak sam podkreśla: „wiem, że to nie jest ładne, mnie się to też nie podoba. Ale na tym placu nie wolno nic robić. Dla miasta to teren zielony, a nie budowlany. Nie mogę tu zrobić ładniejszego targowiska, czy innej inwestycji. Sprzedać? Komu? Nikt nie kupi działki, która jest wpisana jako teren zielony. Jedynym sposobem wykorzystania tej działki są handlowcy”. A jak podaje codziennie jest ich to około 120. Dodaje również, że: „miasto by chciało odkupić działkę za grosz, a potem zmieni plan zagospodarowania…”. Grządziela podkreśla, że gdyby magistrat poszedł na rękę i chciał z nim rozmawiać, miejsce to wyglądałoby zupełnie inaczej: „nie wiem czy bym sprzedał, czy coś budował, może dobrałbym wspólników. Jestem biznesmenem, to prosty interes, dla miasta również”. Jednocześnie zaznacza, że o planach miasta dowiedział się zupełnie przez przypadek: „prywatna firma robi miastu plan zagospodarowania tego terenu. Na tym planie połowy mojej działki już nie ma. Myślę, że w drodze spec ustawy, zostanie mi ten teren zabrany na drogę. Jak się dowiedziałem będzie to szeroki trakt do galerii”

Na to wszystko odpowiada wiceprezydent Katowic Waldemar Bojarun, który twierdzi, że targowisko wygląda jak: „tani bazar obwieszony bielizną”. Broni też idei zmiany planu zagospodarowania: „tego typu targowisko funkcjonujące w ścisłym centrum miasta zdecydowanie nie jest dobrym rozwiązaniem dla tego miejsca”.

O tym kto ma rację, zadecydować trudno. Z jednej strony zrozumiałe są argumenty miasta tyczące się estetycznego zagospodarowania, jak i te z drugiej strony – własność Grządziela. Wydawać by się mogło, że złotym środkiem byłyby tu obrady przy wspólnym stole i wynegocjowanie sprzedaży działki, tak by każdy odszedł zadowolony. Miasto ma prawo do zmian planistycznych poprawiających wygląd Katowic, a właściciel od odszkodowania czy sprzedania tego miejsca. Istotna jest również kwestia tego, że ewidentnie plac targowy jest potrzebny mieszkańcom, gdyż w innym wypadku, nie cieszyłby się aż taką popularnością. Może zatem dobrze byłoby się pochylić nad stworzeniem porządnego miejsca targowego?

Rafał Sobczak

Reklama
Newsletter
Chcesz być na bieżąco?

E-prenumeratę wysyłamy z: